Niezwykła historia papierniczego młyna w Dusznikach

Dusznickie Muzeum Papiernictwa z całą pewnością zalicza się do najciekawszych i najcenniejszych zabytków na całym Dolnym Śląsku. Gdyby ranking miał obejmować wyłącznie Ziemię Kłodzką, byłoby stuprocentowym pewniakiem do miejsca na podium. W końcu status pomnika historii Rzeczpospolitej to nie jest coś, co głowa państwa rozdaje na prawo i lewo. Młyn, w którym mieści się placówka, to piękny, ponad czterystuletni obiekt. Jego dzieje są równie fascynujące co tajniki tradycyjnego czerpania papieru.

Trudno dokładnie ustalić, kiedy właściwie w Bad Reinerz - taka bowiem jest niemiecka nazwa Dusznik-Zdroju - powstała pierwsza “papierowa” manufaktura. Najstarszym zachowanym dokumentem wzmiankującym fabrykę jest akt nabycia w niej udziałów przez Nicolausa Kretschmera. Sprzedającym był niejaki Ambrosius Tepper, a transakcję panowie zawarli w 1562 roku. Niestety niespełna 40 lat później zakład uległ niemal całkowitemu zniszczeniu. Wszystkiemu winna była gwałtowna powódź. Katastrofa nie była jednak w stanie całkowicie zatrzymać produkcji. W 1605 roku, po 5 latach intensywnych prac, Gregor Kretschmer (syn Nicolausa) otworzył nowoczesny młyn papierniczy. I ten właśnie główny obiekt stoi w uzdrowisku do dziś. Oczywiście w tak długim okresie prowadzono liczne modernizacje - jak choćby rozbudowanie o specjalną suszarnię, do czego doszło po ok. 100 latach.

Ręczne wytwarzanie papieru błyskawicznie stało się bardzo potrzebnym i docenianym rzemiosłem. XVII i XVIII stulecie to dla dusznickiego młyna prawdziwy złoty wiek. Właściciele oraz mistrzowie z zakładu zaliczali się do lokalnej elity, cieszyli się przywilejami nadawanymi przez najwyższe władze. Tytuł dworskiego papiernika królestwa Prus to ukoronowanie wieloletniej, wytężonej pracy. Podobnie prestiżowym, choć zupełnie nieoficjalnym wyróżnieniem było uznanie manufaktury za jedną z 5 najlepszych w Europie przez fachowców z całego kontynentu. Papier z Dusznik dorobił się zaszczytnego miana “nieśmiertelnego”. Działo się to w 1824 roku.

Zaledwie dekadę później rozpoczął się powolny upadek zakładu. W 1834 r. w Mieroszowie masową produkcję papieru rozpoczęła pierwsza fabryka na Śląsku, która opierała się na pracy maszyn. Tradycyjne rękodzielnicze metody, wciąż wykorzystywane w Dusznikach, mogły mieć przewagę w jakości, lecz z ekonomicznego punktu widzenia pozostawały daleko w tyle. By wytrzymać coraz ostrzejszą konkurencję, w 1905 r. w dusznickim młynie całkowicie zaprzestano ręcznego czerpania papieru. Właściciel zakładu, Carl Wiehr, zdecydował się zakupić cylindryczną maszynę Füllnera i kontynuować produkcję.

Nie pomogło to na dłuższą metę - wobec pogarszającej się sytuacji finansowej fabryki i kiepskich perspektyw, w 1937 r. młyn w Dusznikach został oficjalnie zamknięty. Całe mienie bardzo szybko przejęły władze III Rzeszy, by 2 lata później uznać zakład za wartościowy zabytek techniki. Po II Wojnie Światowej budynek bardzo długo pozostawał kompletnie niezagospodarowany. Dopiero w 1968 r. powołano do życia Muzeum Papiernictwa. Po 3 latach działania ponownie ruszyła produkcja papieru - rzecz jasna na niewielką skalę, za to z wykorzystaniem sprawdzonych wiekami doświadczeń receptur i urządzeń. Co, czym i jak się robi - to już temat na inną opowieść.

Władze Muzeum Papiernictwa podejmują starania, by bezcenny zabytek oficjalnie trafił na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. To wprawdzie skomplikowana procedura, ale nie wypada nie kibicować tej inicjatywie. Zwłaszcza mając w pamięci niezwykłe, piękne dzieje dusznickiego młyna papierniczego.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij