O białym szaleństwie w Polanicy słów kilka

Jazda na nartach - a także snowboardzie i innych pokrewnych sprzętach - z całą pewnością zalicza się do czołówki największych przyjemności, jakich można zaznać w ramach zimowego wypoczynku. Trzeba tylko poczekać na odpowiednią pogodę, wybrać interesujący kurort w górach - i pojechać cieszyć się prędkościami i białym puchem. Polanica-Zdrój, ilu pochwał ze strony turystów by nie dostawała, w żaden sposób nie zasługuje by polecać ją w roli ośrodka narciarskiego. Nie bezpośrednio.

A wszystko przez brak odpowiednich warunków naturalnych, by stworzyć odpowiednią infrastrukturę. Nawet jeśli Piekielna Góra, Szczytnik czy Wolarz wyglądają na takie wzniesienia, gdzie dałoby się wytyczyć interesujące stoki. Nie znaczy to wcale, że wybierając się do Polanicy zimową porą nie ma żadnego sensu przygotowanie się na zjazdy. Liczba oraz renoma ośrodków narciarskich, położonych w bezpośrednim lub nieco dalszym sąsiedztwie daje uzasadnione nadzieje na to, że przyjazd do uzdrowiska będzie udany również pod względem “śnieżnych” sportów.

Najbliżej z Polanicy będzie do Dusznik-Zdroju. Do wyboru są dwa spore ośrodki - pierwszym z nich jest systematycznie rozwijająca się “Orlica”, położona nieopodal Przyjacielskiej Kopy (737 m n.p.m.). Początkowo funkcjonowały tu wyłącznie pojedyncze wyciągi orczykowe, z trasami o długości 400-760 metrów. W 2010 roku zagospodarowano nowe stoki, tworząc kolejne warianty zarówno dla początkujących, jak też znakowane na czarno wymagające nartostrady. Łączna długość tras przekracza 4 kilometry. W Dusznikach wyciągów jest dużo więcej, ale znaczna część z nich ze względu na stan techniczny nie uzyskuje pozwolenia na eksploatację.

Takie problemy od dawna nie występują w Zieleńcu - przygranicznej osadzie, formalnie jednej z dzielnic Dusznik. 21 kilometrów stoków do zjazdów podzielone na 39 tras, pełen przekrój poziomów trudności, 24 wszelkiego typu wyciągi, pełne zaplecze i bodaj największy walor - unikalny mikroklimat, mocno zbliżony do alpejskiego. Dzięki temu śnieg utrzymuje się tutaj nawet w połowie kwietnia - albo i dłużej.

Kolejną znakomitą bazą jest SkiRegion Śnieżnik - czyli połączone siły ośrodków narciarskich w Lądku-Zdroju, Kamiennej oraz pod Czarną Górą w Sudetach Wschodnich. Ta ostatnia jest zdecydowanie najlepiej rozwinięta: posiada 12 różnorodnych tras o długości od 200 do 1600 metrów, w sumie to powyżej 10 km wspaniałych stoków. Pracuje nich 10 wyciągów, w tym kolej linowa wjeżdżająca pod sam wierzchołek. Czarna Góra oddalona jest od Polanicy-Zdroju o niecałą godzinkę jazdy w kierunku Bystrzycy Kłodzkiej i Stronia Śląskiego.

Miłośnicy sportów zimowych mają do dyspozycji jeszcze cały wachlarz kameralnych stacji narciarskich, składających się najczęściej z jednego, dwóch wyciągów i jednej, maksymalnie trzech tras. Tego rodzaju ośrodki znajdują się m.in. w Łężycy, Kudowie, Spalonej czy Nowym Gierałtowie. Naturalnie nie ma też żadnych przeciwwskazań, by nie móc skorzystać z niebywale rozbudowanej infrastruktury narciarskiej po czeskiej stronie Gór Orlickich, choćby w takich kurortach jak Olešnice, Říčky, Deštné czy Sedloňov.

Dostanie się pod wyciągi oczywiście zajmie trochę czasu, jednak przyjemność płynąca z jazdy na deskach po wielokroć wynagrodzi wszelkie niedogodności podróży. Dlatego każdy, kto przyjedzie zimą do Polanicy, powinien się uprzednio przygotować do białego szaleństwa. Dla własnego i swoich bliskich dobra.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij